"Super Legendarni Wojownicy" to spontanicznie wymyślone przez mnie opowiadanie.
Łączna liczba wyświetleń
piątek, 17 czerwca 2016
SLW:Rozdział 41 [Saga Fyurito]
5 lat po ostatecznej walce między Yakisem oraz Jackiem. Na świecie panował pokój , lecz mimo tego Yakis nie przestawał trenować , mimo że miał na to mało czasu , gdyż często musiał iść na wykłady lub wyjeżdżać w jakiś delegacje . Po ślubie z Emiką założył rodzinę , posiadają dwójkę dzieci. Jednym z nich był 4 letni syn o Imieniu Fabian miał włosy koloru ciemnego blondu oraz rysy twarzy ojca . Drugim była o rok młodsza córka , na imię miała Yuki (miała czarne średnie włosy uczesane na grzywkę , rysy twarzy Emiki) . Yakis wdał się w ojca , gdyż w wolnej chwili ciągle z nim trenuję . Pewnego pięknego słonecznego dnia Yakis wraz z Fabianem trenowali w swoim wielkim ogrodzie za domem . Chłopiec jak na swój wiek , był bardzo zdolny , może nie tyle co dorównywał swojemu ojcu w walce , ale udawało mu się zadawać ciosy .
Y:Na razie wystarczy , zróbmy chwilę przerwy .
F:Dobrze tato .
Obaj usiedli pod drzewem i wypili butelki wody , które tam leżały.
Y:Wiesz muszę przyznać że jak na swój wiek , jesteś silny.
F:Naprawdę ?
Y:Tak , i nie wykluczone że pewnego dnia mnie przerośniesz .
Chłopak na te słowa się uśmiechnął
Do nich podeszła Yuki.
Yu:Tato , Fabian , mama kazała mi powiedzieć że zaraz będzie obiad.
Y:Dzięki
F:To może wrócimy ?
Y:Jasne.
Gdy Yakis i Fabian mieli wejść do domu , usłyszeli wybuch z środka ogrodu . Yakis natychmiast stanął przed swoim synem i był gotowy do ataku . Gdy tym się rozwiał , Yakis zobaczył jakąś postrzegł postać , miała niebieskie włosy , czarne całkiem oczy , oraz ogon . Po chwili doszedł do wniosku kto to jest , był w szoku .
W:Minęło sporo czasu Yakis , aleś wyrósł .
Y:W....Wa....Walter ? Czy to ty ?
Tak tą postacią był Walter , czyli pierwszy przyjaciel Yakisa , który zginął wraz z wybuchem planety , na którą przybył Yakis.
W:Tak.
Yakis był tak w szoku że nie zauważył że Emika oraz Yuki podeszły do niego .
E:Kochanie , kto to jest ?
Y:Mój dawny przyjaciel , którego kiedyś poznałem , ale powinien nie żyć .
E:Co ?
Yu:Naprawdę tato ?
F:Tak .
F:Skoro powinien nie żyć , to dlaczego żyję ?
Y:Nie mam pojęcia.
W:Co to za dzieciaki i kobieta , czy to twoja rodzina ?
Y:Tak.
W:Rozumiem , jestem z ciebie dumny , że udało ci się ułożyć szczęśliwie życie .
Y:Lepiej przejdźmy do rzeczy , dlaczego jesteś żywy i dlaczego tu przybyłeś ?
W:Ożywił mnie jakiś koleś z fioletowymi włosami.
Y:Fioletowe włosy ? ! Niemożliwe . Mitarashi!
Nagle do nich , przybył Jack . Jego wygląd nie za bardzo się zmienił , może z wyjątkiem że jego czarne włosy zachodziły mu na pół twarzy .
J:Kim jest ten koleś ?
Y:To mój przyjaciel z starych czasów , a co ty tu właściwie robisz ?
J:Usłyszałem wybuch , więc pomyślałem że to sprawdzę.
Y:Rozumiem , ale nie ma potrzeby , weź wraz z nimi idźcie do domu , ja się nim zajmę .
J:Na pewno ?
Y:Tak
poniedziałek, 13 czerwca 2016
SLW:Rozdział 40
Jack widząc eksplozję , spodziewał
się najgorszego , więc natychmiast przyśpieszył . Po kilku
minutach był już na miejscu , widok go nieco zaniepokoił ,chwilę
temu piękna polana ,teraz jakieś wielkie pobojowisko . Czarnooki od
razu zaczął szukać swojego brata , chwilę później go dostrzegł
, był ledwo oparty o jedno drzewo , na ciele miał średnie
oparzenia . Jego górna część ubrania , została spalona , nie
miał na sobie nic prócz spodni , które sięgały do połowy. Jack
natychmiast podbiegł do Yakisa.
J:Co tu się stało ?
Y:Mitarashi (odparł ciężko dysząc )
J:Co , jak to ?
M:Pojawił się z nienacka i mnie
zaatakował , odbyła się krótka walka , gdy chciałem z nim
skończyć , zamienił jego ciało w glinę , i się wysadził .
J:A jak tobie się udało przeżyć ?
Y:W ułamku sekundy przed eksplozją ,
spowiłem swoje ciało złotym ogniem i się wydostałem . Lecz
eksplozja mnie dosięgła .
J:Powinieneś się udać do szpitala .
Y:To może poczekać , mam ważniejsze
rzeczy do zrobienia .
J:Ty chyba nie...
Y:Tak idę na ślub.
J:W takim stanie ?
Y:Wiem , ubiorę się w garnitur lekko
się ogarnę i będzie git. Ale będziesz musiał mi pomóc.
J:Ech cały ty , zgoda .
I tak dwaj bracia udali się do domu
Yakisa , brunet przebrał się w swój czarny garnitur , przemył
swoją twarz , choć nic to nie dało , gdyż nadal miał rany po
oparzeniu , ale miał to gdzieś . Gdy skończył się ogarniać ,
prędko ruszyli do kościoła .
Ks (Ksiądz):Nadal nie ma pana młodego
?
S:Nie , ale proszę jeszcze zaczekać ,
zaraz powinien się pojawić .
Ks:Niestety nie możemy dłużej czekać
, wszystko ma swoje granice .
S:Rozumiem.
Ks:Niestety z powodu dalszej
nieobecności pana młodego Yakisa Tarusaki , ceremonie uważam za
odwoł......
Gdy miał skończyć ostatnie słowo ,
drzwi się otworzyły a w nich stał Yakis oraz Jack
Y:Przepraszam za spóźnienie .
Wszyscy patrzyli zszokowani na Yakisa ,
który wyglądał jak po walce .
Ks:Ma pan szczęście , przybył pan w
ostatnią chwilę , już miałem odwoływać ceremonie.
Y:Ehhh co za ulga.
E:Yakis ? Co ci się stało ?
Y:Miałem drobne kłopoty , ale już
nie ważne.
Ks:Dobrze czy możemy w końcu zaczynać
.
Y:Tak.
Ks:Dobrze ,wiec. Czy ty Yakisie
Tarusaki , bierzesz tę oto Emike Kenyu za swoją żone , i
obiecujesz jej miłość , wierność i uczciwość małżeńską i
że nie opuścisz jej aż do śmierci.
Y:Tak
Ks:Czy ty Emiko Kenyu , bierzesz tego
oto Yakisa Tarusaki za swojego męża , i obiecujesz mu miłość ,
wierność i uczciwość małżeńską oraz że nie opuścisz go aż
do śmierci.?
E:Tak.
Ks:W takim razie ogłaszam wasz mężem
i żoną , możesz pocałować pannę młodą .
I tak w końcu Yakis oraz Emika stali
się małżeństwem , wszyscy byli uradowani , Sensu był aż tak że
zaczął płakać , widząc jak jego uczeń którego znał od małego
stał się mężczyzną . Po skończeniu ceremonii wszyscy udali się
do wynajętej sali , by zacząć wesele . Yakis przestał myśleć o
wcześniejszym incydencie , chciał tylko się bawić , zwłaszcza
dzisiaj .
piątek, 10 czerwca 2016
SLW:Rozdział 39
Kilka miesięcy później........
Nastał dzień najważniejszy w życiu
Yakisa dzień . To właśnie dziś zamierzał ożenić się z Emiką
. Był wczesny ranek , Yakis mimo że chciał dłużej po spać , to
dziś nie mógł . Od 7 rano był na nogach ,i przygotowywał się do
ceremonii . Towarzyszyli mu , jego mistrz Sensu , Jack oraz Verniko .
Niebieskooki był zdenerwowany , gdyż to pierwszy raz się z kimś
żeni .
J:Co ty , nie bałeś się walczyć ze
mną na śmierć i życie , a boisz się ślubu .
S:Wiesz , ma ku temu powody , z tego co
słyszałem , to żony bywają straszne .
Yakis tylko połknął ślinę ,
próbując sobie to wyobrazić .
V:Nie denerwuj się , ślub to normalna
rzecz .
Y:Dzięki , że mnie próbujecie
podnieść na duchu ,ale muszę pobyć sam .
S:Ej gdzie się wybierasz ? Za 4
godziny zaczyna się ceremonia.
Yakis opuścił swój dom , i udał się
na jakąś polanę . Gdy się na nie znalazł , spostrzegł jakieś
jezioro , od razu przy nim usiadł , i zaczął się zastanawiać czy
dobrze robi . Nagle wyczuł że ktoś go próbuje zaatakować , w
ostatnim momencie uniknął ciosu . Gdy spojrzał , zobaczył że tą
osobą był fioletowo-mężczyzna , którego Yakis doskonale znał .
M:Minęło sporo czasu Yakis . Widzę
że przybyło ci nieco centymetrów , od naszego ostatniego spotkania
.
Y:Ty też się zmieniłeś , tylko
postarzałeś się . Po co tu przyszedłeś ?
M:Doszły mnie plotki , że bierzesz
ślub , to idealna okazja by cię zabić.
Y:Nie jesteś w stanie tego zrobić.
Mitarashi ruszył do ataku , chciał go
zaatakować ciosem w szczękę , lecz Yakis bez trudu go zablokował
, ten od razu odskoczył od bruneta.
Tym czasem w kościele .
S:Co ten Yakis sobie wyobraża , za 30
minut zaczyna się ceremonia a go nie ma ?
V:Może coś mu wypadło ?
J:Wątpię , znam go , na pewno by
przyszedł , musiało się coś stać , pójdę go poszukać .
S:Dobrze
Y:Może pójdę z tobą ?
J:Nie lepiej zostańcie tu (odparł po
czym wybiegł z kościoła)
Sali próbowała pocieszyć zmartwioną
Emikę.
E:Gdzie on może być , w tak ważnym
dniu , pewnie się rozmyślił.
Sa:Nie mów tak , na pewno przyjdzie ,
daj mu czas , zostało jeszcze nie całe 25 minut.
[Cholera Yakis , jak tylko cię zobaczę
to nie ręczę za siebie]
W tym samym czasie na jakiejś
polanie...
Walka , a raczej jednostronny pojedynek
trwał w najlepsze , widać było , że to Yakis jest górą , w
przeciwieństwie do Mitarashiego ,który był cały poobijany i
ciężko dyszał , nic mu nie było .
Y:Dam ci radę , odpuść lepiej już ,
sam powinieneś zauważyć że ze mną nie masz szans.
M:Zamknij się , nie masz pojęcia ,
ile czekałem na tą chwilę .
Y:Żeby nie było że cie nie
ostrzegałem .
Yakis ruszył na swojego przeciwnika ,
chcąc uderzyć go pięścią w twarz , gdy to zrobił Mitarashi się
uśmiechnął , po czym jego ciało zamieniło się w bardzo twardą
glinę .
Y:Co ? (odparł zszokowany Yakis ,
chcąc wyciągnąć rękę , lecz mu się to nie udawało )
M:Wpadłeś w moją pułapkę ,z tej
gliny się tak łatwo nie wydostaniesz , za parę minut ta glina
eksploduje .
Y:Cholera .
Nagle glina zaczęła błyszczeć
jasnym światłem , po czym nastąpiła wielka eksplozja , która
zniszczyła całą polanę .
poniedziałek, 6 czerwca 2016
SLW:Rozdział 38
Po 1,5 miesiącu od walki Yakisa i Jack
, niebieskooki doszedł do swojej formy , choć od kiedy Yakis
opuścił szpital , wszyscy obchodzili się z nim jak z jajkiem co go
lekko irytowało . Tym czasem chłopak ciągle trenuje nad jeziorem .
Po kilku godzinach znudziło mu się , więc postanowił przejść
się po mieście . Gdy tak szedł spoglądał na ludzi , każdy
wysyłał mu uśmiech , ten odwzajemnił go . Chwilę później
zauważył swojego przyjaciela Verniko , i swoją siostrę Sali .
Może nie byłoby w tym nic dziwnego , gdyby nie to że , szli
trzymając się za ręce . Brunet chcąc się dowiedzieć więcej ,
postanowił ich śledzić , ukrywając się w drzewach . Gdy tak
skakał z gałęzi na gałąź , nagle się poślizgnął i spadł na
ziemie , tuż przed Verniko i Sali . Kiedy blondynka skapnęła się
co robił jej brat , od razu uderzyła go pięścią w głowę .
Sa:Wiesz że to nie ładnie tak śledzić
innych ?
Y:Ja nie śledziłem was , po prostu
szedłem tą samą drogą (odparł masując się po głowie)
Sa:I musiałeś robić to akurat na
drzewach .
Y:No dobra macie mnie. A teraz
powiedzcie , od kiedy się spotykacie ?
Na to pytanie oby dwoje się
zaczerwienieli .
V:C....co ?
Sa:Skąt wiesz ?. .
Y:Widziałem jak szliście przez miasto
, trzymając się za ręce , właśnie dlatego wasz szpiegowałem..
V:Ehh , od jakiś dwóch tygodni.
Y:Dlaczego nic nie powiedzieliście ?
V:Chcieliśmy przygotować jaką
specjalną okazje na to .
Y:Rozumiem , no nic , to ja będę
leciał , a więc na razie .
Sa:Cześć .
V:Narka.
Yakis wrócił do treningu , lecz
trenował długo , gdyż kilka minut później odwiedził go , ktoś
kogo się nie spodziewał , a dokładnie jego bliźniak .
J:Widzę że nie znasz granic , i nadal
starasz się być jeszcze silniejszy ?
Y:To ty ? Czego chcesz ?
J:Chciałem porozmawiać , a co
najważniejsze cię przeprosić.
To ostatnie słowo , zaskoczyło Yakisa
.
Y:Czy ja cię przypadkiem za mocno nie
walnąłem , zacząłeś chyba majaczyć ?
J:Spokojnie , wszystko ze mną w
porządku , po prostu , zdałem sobie sprawę , tego że nigdy już
cię nie doścignę , zawszę będziesz przede mną , nie zależnie
od tego co zrobię . Ale chciałbym być czegoś się dowiedział .
Y:Co takiego ?
J:Gdy stanąłem z tobą do walki , nie
byłem w pełni sobą , niektóre moje ruchy , były kontrolowane .
Nie mogłem nic z tym zrobić .
Y:Kto cię kontrolował ?
J:Ponoć znasz tą osobę , był to
Mitarashi.
To imię mocno zszokowało Yakisa , był
pewien że go zabił.
Y:Nie to przecież niemożliwe ,
zabiłem go .
J:To prawda , ale powiedział mi , że
ktoś z innej planety , był w stanie go ożywić , by mógł dokonać
na tobie zemsty . Dlatego do tego celu , mnie wykorzystał . Albo
raczej , to ja pozwoliłem się wykorzystać .
Y:Co z nim teraz ?
J:Żyję , próbowałem go zabić , ale
nie byłem w stanie , gdyż mnie kontrolował .
Y:To super. Będę mógł go jeszcze
raz pokonać .
J:Naprawdę myślisz że dasz mu radę
?
Y:Tak , dobra chodźmy do domu, robi
się zimno.
J:Racja .
I tak po latach niezgody , dwaj bracia
w końcu ze sobą się pogodzili.
piątek, 3 czerwca 2016
SLW:Rozdział 37
Kilka dni później....
Dwóch braci , którzy stoczyli swoje
najcięższe w życiu walki , leżało w szpitalu w Narekure .
Codziennie odwiedzały ich , dziewczyny , rodzina a także
przyjaciele . Pierwszy oczy otworzył Jack , lecz po chwili je
zamknął , gdyż światło , białego pomieszczenia raziło go w
oczy. Za drugim podejściem już mógł normalnie widzieć , nadal
odczuwał skutki walki , lecz nie tak poważne jak wcześniej .
Pierwsze co zobaczył to leżącego naprzeciw niego , nadal
nieprzytomnego Yakisa . Gdy tak na niego patrzył , zaczął zdawać
sobie sprawę z tego co uczynił , i z tego że nigdy mu nie dorówna
, choćby nie wiem jak się starał . Tydzień później , bo
zrobieniu wstępnych badań , Jack mógł opuścić szpital ,
oczywiście jak wrócił do swojego domu ,to dostało mu się pierw
od rodziny ,a później od Molly . Yakis nadal nie odzyskiwał
przytomności , jego bliscy ciągle się martwili . Najwięcej czasu
przy nim , spędzała jego dziewczyna , opowiadając co ją spotkało
w danym dniu . Pewnego razu przyszedł ktoś kogo by się nikt nie
spodziewał , a dokładnie jego brat . Im dłużej Yakis był w takim
stanie , tym bardziej Jack miał do siebie żal , że do tego
wszystkiego dopuścił . Pewnego dnia , rankiem . Yakis w końcu ,
zaczął w końcu otwierać swoje oczy. Ale jasność pomieszczenia ,
także mu to uniemożliwiała , . Gdy się rozejrzał , spostrzegł
się że leży w szpitalu.
Y:Więc tak wygląda szpital , chyba
musiałem mocno oberwać.
Brunet , chciał usiąść na łóżku
, ale ból mu to utrudniał . W końcu , z wielkim trudem ale mu się
udało . Gdy spojrzał przez okno , zauważył budzące się do życia
miasteczko . Na ten widok , na jego twarzy pojawił się uśmiech.
Nagle drzwi od sali się otworzyły ,a w nich stała czerwonowłosa
dziewczyna. Kiedy zobaczyła przytomnego Yakisa , natychmiast się na
niego rzuciła , przy tym krzycząc jego imię.
E:Tak się cieszę , że jesteś cały
(powiedziała szlochając )
Y:Emika , to boli , przestań.
E:Przepraszam (odparła odrywając się
od Yakisa )
E:Jak się czujesz ?
Y:Bywało lepiej , ale powiedz lepiej
co tam u was .
E:Wszystko dobrze , jakoś się
wszystko ułożyło.
Nagle do sali weszli także rodzice
Yakisa oraz Verniko i jego mistrz .
V:No stary , nie źle nas wystraszyłeś
, myślałem że wy tam się pozabijaliście , widząc ten krater i
wasze ciała na ziemi.
Y:hehe Na szczęście do tego nie
doszło.
Je:Jak się czujesz , synku.
Y:W porządku mamo.
A:Dobra robota.
Y:Dzięki.
S:W takim razie , musisz dużo
odpoczywać . Więc my już pójdziemy.
Y:Dzięki że wpadliście , na razie.
W sali została jeszcze tylko Emika .
Po kilku godzinach , ona i także poszła do domu . 2 tygodnie
później , Yakis po zrobieniu kontrolnych badań , mógł wreszcie
opuścić szpital , gdy z niego wychodził , przed nim już czekała
na niego Emika . Czerwonowłosa wtuliła się w ramie swojego
chłopaka , i razem wracali do domu.
E:Wiesz co kochanie ?
Y:Co takiego ?
E:Tak se ostatnio pomyślałam , i
doszłam do wniosku , że powinniśmy się pobrać .
Y:Hmmm <myśli , myśli>
Y:W porządku , skoro tego chcesz .
E:Naprawdę ? (zapytała podekscytowana
)
Y:Jak najbardziej .
E:Super! (oparła szczęśliwie , po
czym pocałowała Yakisa )
E:Kocham cię .
Y:Ja ciebie też.
poniedziałek, 30 maja 2016
SLW:Rozdział 36
Walka pomiędzy dwojgiem braci trwała
już trzy dni , obaj mieli dość zabawy , więc postanowili użyć w
końcu , pełnie swoich możliwości .
Jack wystrzelił w Yakisa , czarny
strumień ognia , Niebieskooki w odpowiedź zrobił to samo , tylko z
tą różnicą że był złoty . Ich siła była tak mocna , że gdy
złączyły się ze sobą , nastąpiła eksplozja , która obu
odepchnęła w tył . Yakis w mgnieniu oka pojawił się przed
Jackiem chcąc go kopnąć w żebra , lecz ten z łatwością go
zablokował , i odpłacił mu się tym samym . Obaj odskoczyli od
siebie , i w dół wystrzelili słupy ognia . Po chwili ogień zaczął
przybierać dziwny kształt , zaraz potem naprzeciw siebie stały dwa
ogromne smoki , jeden złoty a drugi czarny . Były tak wielkie że
można było je widzieć z daleka . Emika i Molly , je spostrzegły .
M:Wow , niesamowite.
E:Podziwianie , zostaw na później ,
musimy się spieszyć.
M:Racja .
Smoki ruszyły na siebie , i się
związały tworząc cyfrę „8” , na ich głowach walczyli ze sobą
dwaj bracia .
J:Jesteś naprawdę nie zły , żeby w
tym stanie dotrzymywać mi kroku .
Y:Ty też , nie spodziewałem się że
aż tak urośniesz w siłę.
J:Dobra koniec gadania , czas to
kończyć
Y:Racja .
Gdy ich ciosy w tym stanie ze sobą się
zderzały , powodowały ogromne falę , które niszczyły okolicę ,
naglę ziemia zaczęła pękać , i z niej zaczęła wystrzelać lawa
. Obaj bracia , oddali się od siebie , tworząc swoje
najpotężniejsze techniki . Jack , stworzył czarną kulę ,
wielkości meteorytu .
Y:Skoro tak ma to wyglądać , to nie
ma co się wygłupiać .
Yakis w odpowiedzi na atak swojego
brata , znów stworzył strzałę , tym razem poczwórną , czwartą
była strzała ognia w kolorze niebieskim . Obaj rzucili swoje
najpotężniejsze techniki , gdy się ze sobą zderzyły , nastąpiła
gigantyczna eksplozja , która wielki kanion zamieniła w ogromny
krater , jakby tego było mało , to nawet okolicę w promieniu 250KM
zniszczyła . Dziewczyny które tam się udawały , podmuch zdmuchnął
je w bezpieczną odległość . Gdy dym się rozwiał , można było
dostrzec dwóch braci, których wygląd wrócił do normy, obaj ledwo
stali na nogach i ciężko oddychali , byli poważnie ranni . Yakis
chcąc to jak najszybciej zakończyć , ruszył resztkami sił na
swojego brata , atakując go pięściami , ten tylko albo ich unikał
, albo blokował . Nagle potykając się o kamień , Jack stracił
równowagę , co jego brat wykorzystał . I kopnął z pół obrotu
Jacka w twarz , posyłając kilka metrów dalej. Yakis z męczenia
padł na kolana , opierając się rękami o ziemie i ciężko dysząc
. Nigdy wcześniej z nikim , nie odbył tak poważnej walki . Chwilę
później za nim pojawił się jego brat , i wbił mu nóż w plecy ,
niebieskooki kaszlnął krwią i padł na ziemie . Lecz okazało się
że jest to hologram , a prawdziwy pojawił się za Jackiem , z
okrytą ogniem pięścią , walnął z całej siły w twarz
Jacka , który poleciał znów parę metrów dalej , odbijając się
o ziemie . Gdy leżał już na ziemi , tym razem nie był już w
stanie ruszyć nawet palcem . Resztkami sił patrzył na ledwo
stojącego , w tym samym miejscu Yakisa .
J:To się nie dzieje naprawdę , jak
mogłem z nim przegrać , mimo tego całego treningu . Cholera..
(powiedział do siebie w myślach , po czym zamknął swoje oczy)
Y:To wreszcie koniec (odparł Yakis ,
który zaraz potem także padł nieprzytomny na ziemie )
Niebo się zachmurzyło , a następnie
zaczął padać deszcz . Mocząc ciała dwóch najpotężniejszych
ludzi na świecie .Chwilę później , na miejsce dotarła , Emika i
Molly , każda poszła do swojego chłopaka . Obie były zaskoczone
tym całym pobojowiskiem , ale ważniejsze dla nich było , zdrowie
braci . Kilka minut później na miejsce , także dotarli , Sensu
oraz Verniko .
V:Jezu , co tu się stało ?
E:Później porozmawiamy , pierw trzeba
ich zanieść do szpitala .
Staruszek i Verniko , tylko skinęli
głowami i podeszli do dziewczyn . Sensu wraz z Emiką wzięli Yakisa
pod ramienia , a Moll wraz z Verniko , który robił to niechętnie
wzięli Jacka pod ramienia , i razem udali się do szpitala.
piątek, 27 maja 2016
SLW:Rozdział 35
W tym samym czasie w domy Yakisa .
Emika ciągle opiekowała się Molly , nagle w końcu czarnowłosa
otworzyła swoje oczy.
M:Gdzie , ja jestem ?
E:Spokojnie , nie martw się jesteś u
nas w domu . (odparła czerwonowłosa podając swojej przyjaciółce
herbatę )
M:Jack! Gdzie jest Jack ?
E:Za pewne walczy teraz z Yakisem .
M:Co ? Wiesz gdzie ?
E:Nie , ale sądząc bo tych błyskach
światła , sądzę że gdzieś w tamtym kierunku.
Czarnowłosa natychmiast wstała z
kanapy i udała się w stronę drzwi.
E:Ej a ty gdzie się wybierasz ?
M:Idę go powstrzymać ?
E:Zgłupiałaś , przecież możesz
zginąć , nic tam nie zdziałasz .
M:Mimo wszystko chcę spróbować ,nie
chcę patrzeć jak mój chłopak cierpi , krocząc ciemną drogą
,nawet jeśli nie wiele jestem w stanie zrobić , to chcę chociaż
spróbować mu pomóc.
E:Molly , ehhh zgoda ale ja idę z tobą
, w końcu mój też tam walczy.
M:W porządku.
I tak dwie przyjaciółki ruszyły na
pomoc swoim chłopakom .
Wracając do tego co się dzieje w
kanionie . Jack spokojnie leci by zakończyć tą walkę . Yakis nie
jest w stanie się ruszyć .
Y:Musze użyć potrójnej strzały ,
choć wymagać to będzie olbrzymiej energii. Mimo to nie mam chyba
innego wyjścia .
J:To koniec braciszku , pożegnaj się
z światem . (powiedział po czym wystrzelił w stronę Yakisa
promień )
Nim promień go dosięgnął , Yakisowi
jakimś cudem , udało się przeturlać , w ledwo bezpieczne
położenie . Był dosłownie , 0,5 cm od promienia . Następnie z
wielkim trudem wstał na nogi .
J:Na prawdę , jestem pod wrażeniem
twojej wytrzymałości , ale już i tak nic nie zdziałasz .
Y:To się jeszcze okaże .
Nie pozwalając swojemu bratu na
jakikolwiek kolejny ruch , znów zaatakował Yakisa promieniem , tym
razem zwiększył nieco zasięg , tak by tym razem nie zdołał go
uniknąć .
Kiedy promień znikł , spostrzegł że
nie ma zwłok Yakisa .
J:Co , wyparował czy jak ?
Y:Tutaj kretynie .
Jack usłyszał głos znad siebie , gdy
podniósł wzrok do góry , spostrzegł Yakisa który lewituje przed
niem , nad jedną ręką miał trójzębną strzałę . Prócz
strzały czerwonego ognia , i błyskawicy , pojawiła się też ognia
koloru złotego .
J:C....co to niemożliwe ?
Yakis od razu posłał w Jacka , swoją
najpotężniejszą technikę . Gdy była centymetr od ciała Jacka
,eksplodowała , nastąpił 25x silniejszy i większy wybuch niż
przy podwójnej .
Po kilku chwila , gdy dym opadał ,
Yakis spostrzegł że ciało swojego brata , nadal w jednym kawałku
, był w szoku że nadal stoi na nogach , po tak potężnym ataku.
J:No no no , gdybym nie użył „Tego”
, to mógłbym zginąć . Ty draniu , że zmusiłeś mnie do użycia
ostateczności .
Y:Co ?
Gdy dym całkowicie opadł , Yakis
zobaczył Jacka , pokrytego po głowę czarnymi łózkami . Połowa
jego koszuli jak i spodni została zdarta .
W:Sytuacja robi się coraz bardziej
niebezpieczna , musisz użyć mojej mocy.
Y:Wiem . Dobra skoro ty przeszedłeś
na wyższy poziom , to pozwól że i ja użyje pełnie swoich mocy
Nagle całe ciało Yakisa spowił złoty
ogień .
J:Doskonalę , to będzie ostateczna
runda . Tym razem z tobą skończę .
Subskrybuj:
Posty (Atom)