Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 11 lipca 2016

SLW:Rozdział 48

Yakis rzucił się na Mitarashiego chcąc go znokautować , ale będąc kilka cm przednim zniknął mu z pola widzenia . Nim się zorientował uderzył w ścianę , która zaraz po tym się zawaliła.
M:I co zdziwiony moim postępem ?
Y:Hehe nieźle , ale ja cię tylko teraz sprawdzałem , od tej chwili zaczyna się walka na poważnie (odparł wycierając stróżkę krwi ust )
Yakis zaczął stworzyć swoją gwiazdę .
M:Hehehe myślisz że dam się nabrać , na to drugi raz ?
Yakis się tylko uśmiechnął , i rzucił swoją ognisto-błyskawiczną gwiazdą . Mitarashi czekał na odpowiedni moment , by jej uniknąć , ale mocno się przeliczył . Gdyż z gwiazdy wyleciał dwa płomienie i iskry , tworząc klony tej techniki , co mocno zdziwiło fioletowowłosego .
M:Co ?
Mitarashi nie zdołał tego przewidzieć i dostał techniką , nastąpiła 6 razy większa eksplozja niż przy podstawowej gwieździe . Cała baza została zniszczona , gdy dym opadł , Yakis zauważył stojącego w tym samym miejscu Mitarashiego. Mimo tak potężnego ataku , miał tylko drobne zadrapania.
M:Widzę że zrobiłeś jakieś tam postępy
Y:Ty też
M:Ale i tak mnie nie pokonasz , czas na mojego pierwszego asa z rękawa.
Odparł po czym jego ciało otoczyła jakaś fioletowa aura , wydarł z siebie głośny ryk , na jego ciele pojawiły się jakieś dziwne znaki , jego mięśnie znacząco się rozrosły .
Y:C...co ? Co to jest ?
M:Czas zacząć zabawę .
Mitarashi ruszył na Yakisa , chcąc go zaatakować z pięści , ale Yakis w ostatniej chwili zdołał ją obronić , i tak nastała wymiana ciosów , widać teraz było że to Mitarashi ma przewage .
M:Dobra starczy tego.
Dodał , po czym kopnął Yakisa w brzuch , wybijając go w powietrze , ten tylko splunął krwią , następnie momentalnie pojawił się za nim i łącząc z sobą pięści , uderzył bruneta w plecy .Nim doleciał do ziemi , Mitarashi znów się nad nim pojawił , i kopnął go w kręgosłup . Yakis z bólu aż krzyknął . Ledwo się podnosił z ziemi.
M:Czas to kończyć. (Powiedział po czym zgromadził w dłoniach swoją energię , i wystrzelił z nich promień)
Yakis nie zdołał uciec , więc oberwał bezpośrednio .
M:Hahahaha w końcu , moja zemsta się spełniła .
Mitarashi będąc pewnym że zwyciężył zaczął triumfować , lecz po chwili poczuł ból w żebrach i poleciał kilka metrów dalej , uderzając w drzewo . Gdy otworzył oczy zobaczył Yakisa , które jego ciało spowił złoty ogień .
M:Co , jak to możliwe ?
Y:Widzę że przestałeś aktualizować dane , po mojej walce z cyborgami , twój błąd.
Yakis momentalnie się pojawił przy Mitarashim i stworzoną w międzyczasie średniej złotej kuli w ręce , przyłożył ją do brzucha Mitarashiego.
M:Cholera!.
Nastąpiła wielka eksplozja , Yakis wyczuł że Mitarashi nadal żyję , więc od razu stworzył czterokrotną strzałę , i nią w niego rzucił . Fioletowowłosy nie zdążył zareagować , gdyż jego ciało zostało przebite i nastąpiła kolejna eksplozja . Po chwili , jego ciało zaczęło spadać bezwładnie na ziemie .
Y:To koniec.
M:khe....ghe.. To...ehh...jeszcze.....ehh...nie koniec (odparł kaszląc i ciężko dysząc)
M:Kto by pomyślał że będę zmuszony do użycia tego , by ciebie pokonać , naprawdę stałeś się silny . (dodał złowrogo się śmiejąc )
Nagle ciało Mitarashiego zaczęło się zwiększać , otaczając jednocześnie czarnym futrem , z pleców wyrosły skrzydła , oraz z tylnej części , ogon . Ten widok zdziwił mocno Yakisa .

Y:C....co to ma być ?

piątek, 8 lipca 2016

SLW:Rozdział 47

Yakis był w beznadziejnej sytuacji , związany plączami , i zmuszony był drwin z strony rodziny , to było jak najgorszy koszmar.
Y:Przestańcie......Przestańcie..........Powiedziałem Przestańcie!
Krzycząc z całej siły , uwolnił z ust potężną falę dźwięku , który zmiótł jego rodzinę , okazały się być to tylko hologramy . Uderzenie było tak mocne , że rozwaliło nawet plącze . Po chwili , wszystko w około popękało niczym szkoło , i się rozpadło , przywracając poprzedni krajobraz . Okazało się być to iluzją rzuconą przez kogoś . Gdy Yakis się od-tknął , leżał na ziemi cały spocony , od razu usiadł i złapał się za głowę .
Y:Co to było ? Nieważne .
Yakis od razu wstał i udał się w dalszą drogę .
Tym czasem w Narekure.
Emika cały czas martwiła się o swojego męża , tak samo jak dzieci . Ale była pewna że nic mu nie będzie , przecież jest najsilniejszym człowiekiem na ziemi , to samo powtarzała Fabianowi i Yuce , chcąc ich uspokoić .Fabian cały czas trenował z swoim kuzynem Jeremym .
J:Dawaj to wszystko na co cię stać ?
F:Tylko czekaj , nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa .
Obaj trenowali niemal cały czas walcząc , jak na swój wiek byli bardzo wytrzymali . Verniko chciał pomóc jakoś swojemu najlepszemu przyjacielowi , ale zmuszony był pomagać przy swojej nowo-narodzonej córce o imieniu Mei .
Yakis w tym czasie , zdołał dotrzeć do bazy Mitarashiego . Była wielka znajdowała się pod ziemią . A ze swojego źródła informacji , dowiedział się że wejście do niej jest , pod 6 od lewej strony kamieniem . Yakis zniszczył kamień i wpadł do środka , na powitanie wyszli mu setki strażników , uzbrojonych w jakieś katany .
-Kim ty jesteś ?
Y:Ja nikim ważnym .
-Zresztą to nie ważne i taka zaraz zginiesz ?
Cała setka rzuciła się na bruneta , ten ich ogłuszał , jeden po drugim , ci żołnierze Mitarashiego nie stanowili dla bruneta żadnego problemu , po zaledwie 5 minutach , wszyscy leżeli nie przytomni na ziemi.
Y:Wybaczcie , nie mam w was żadnego interesu , dlatego was nie zabiję .
Odparł po czym ruszył głębiej w bazę. W tej bezie , było setki jak nie tysiące pokoi , więc Yakis zmuszony był sprawdzać każdy , co trochę mu niestety zajęło . Dopiero po kilkunastu godzinach , znalazł jakieś wielkie drzwi . Nie pukając , od razu je zniszczył .
M:Hohoho , minęło sporo czasu Yakisie .
Y:Mitarashi!
M:Po co tu przybyłeś , chyba nie po to , by opowiadać jakieś dowcipy , o tym jak mnie pokonujesz .
Y:Wybacz mi , ale nie za bardzo mi dziś do śmiechu. Ale zanim z tobą skończę , pozwól że cię o coś zapytam ?
M:Nie widzę zdrożności , więc możesz pytać .
Y:Jak to się stało że wróciłeś do życia , przecież powinieneś być martwy .
M:Dobre pytanie , a więc jakieś 3 lata po tym jak mnie zabiłeś , w miejsce gdzie leżało moje ciało , przybyła pewna osoba , która mnie ożywiła , ale pod warunkiem , ja nie mając zamiaru , słuchać jego rozkazów . Zaatakowałem go , ale na próżno , załatwił mnie jednym palcem . Wówczas zdałem sobie sprawę , że ta osoba , jest najpotężniejszą osobą we wszechświecie .
Y:Co jest aż tak potężna ?
M:Tak i nawet ty z obecnym poziomem mocy ,mógłbyś mu zrobić tyle co mucha .
Y:Ciekawie , dobre koniec gadania , zacznijmy walkę.

M:To nie będzie walka , to będzie jednostronny pojedynek.

poniedziałek, 4 lipca 2016

SLW:Rozdział 46

Yakis ciągle szedł przed siebie , lecz po chwili coś go za niepokoiło.
Y:Co jest grane ?
Powiedział sam do siebie , gdy zauważył ,że niebo stało się czerwone , a księżyc czarny . Zaraz potem , ziemia zaczęła pękać , a z pęknięć wystrzeliwała lawa . Brunet sprawnie ich unikał , po chwili , lewitujące nad ziemią kamienie , zaczęły przybierać kształt , jakieś gigantycznego potwora . Który od razu zaatakował Yakisa , ten ledwo ale uniknął jego ciosu , po czym chciał go zaatakować swoją najlepszym atakiem , czyli poczwórną strzałą , ale ku jego zdziwieniu , nie mógł wykonać nawet podwójnej .
Y:Co tu się do cholery dzieje ?
Niebieskooki , nie zauważył jak za nim wyrosło wielkie drzewo , które jego plącza , zaczeły wiązać Yakisa.
Y:Cholera .
Yakis próbował z całej siły się rozwiązać , ale plącza tak mocno go ściskały , że po chwili nie był w stanie ruszyć nawet palcem. Nagle przed jego oczami , pojawiły się jakieś obrazy , gdy mógł je dokładniej zobaczyć , spostrzegł że była to jego rodzina , czyli Emika oraz Fabian i Yuki. Na ich twarzach był diabelski uśmieszek.
Y:Emika , Yuki , Fabian...
E:hehhehe , jesteś taki żałosny.
Y:Co ?
E:Jak mogłam zakochać się w kimś takim jak ty ?
Y:Co ty mówisz ?
F:Nie jesteś moim ojcem , jesteś śmieciem , który nie zasługuje na taki tytuł.
Y:Fabian ty też.
Yakisa bardzo zabolały słowa jego żony i syna , choć zdawał sobie sprawę że coś tu jest nie tak .
Chwilę później , kolejna postać się pojawiła , koło jego niby rodziny , a była ją dokładnie jego mistrz Sensu.
Y:Mistrzu.
S:Po jaką cholerę ja cię uczyłem jakiś technik , skoro jesteś tylko zwykłym nieudacznikiem .
Y:No nie nawet ty.
E:Frajer
F:Nieudacznik
Yu:Śmieć .
S:Potwór.
Y:Przestańcie , proszę/
Najbliżsi śmiali się złowrogo z Yakisa .
Y:Muszę coś wymyślić albo zostanę tu raz na zawszę.
E:Nawet nie próbuj , bo i tak nie uda ci się stąd wydostać .
Y:O czym ty mówisz ?
E:Te plącza wyrosły z specjalnego drzewa , które ma ponad miliard lat , więc nawet tobie się ich nie uda rozerwać.
Y:Mimo tego , nie dam tak łatwo za wygraną (odparł z pewnym siebie uśmechem )
Z całych sił próbował się uwolnić , ale mu to nie wychodziło . Zmuszony był nawet użyć mocy Wenurisa , lecz to także nie przyniosło skutków.
Y:Wenuris , hej Wenuris.
Yakis próbował nawiązać kontakt z swoim lokatorem , ale ten nic się nie odzywał .


piątek, 1 lipca 2016

SLW:Rozdział 45

Yakis kilka godzin temu ,wyruszył w kierunku swojego wroga Mitarashiego , który wrócił do życia , i wczoraj zaatakował jego miasto . Robiło się ciemno ,więc Yakis postanowił rozbić obóz , rozłożył namiot i rozpalił ognisko . Gdy usiadł na korze , zaczął zastanawiać się , jak bardzo Mitarashi mógł się wzmocnić , że był w stanie powrócić do życia . Posiedział jeszcze kilka godzin , następnego dnia wczesnego ranka , posprzątał i ruszył dalej. W tym samym czasie jego brat Jack , ciągle za nim podążał , mając nadzieje że doścignie swojego bliźniaka . Lecz niebieskooki , jest bardzo szybki , i z każdą sekundą się oddala . Po dwóch godzinach , Jack był w miejscu , gdzie Yakis obozował .
J:Musiał tu być.
Powiedział sam do siebie i ruszył dalej przed siebie .
Yakis był już dobre 70KM przed Jackiem , i dystans z każdą sekundą wzrastał . Nagle bruneta , zatrzymała grupka jakiś napastników z mieczami w rękach .
-Nie przejdziesz dalej , chyba że nam oddasz wszystko co masz ?
Yakis się tylko uśmiechnął . Napastnicy rzucili się na niebieskookiego , lecz ten każdy ich atak omijał bez szwanku , po kilku minutach wszyscy leżeli na ziemi.
Y:Teraz sobie pośpicie trochę , jak się obudzicie może was nieco boleć głowa .
Yakis nie czekając ani chwili , ponownie ruszył w stronę Mitarashiego . Po jakiś 2 godzinach , zauważył jakieś miasteczko , świetnie się złożyło , bo Yakis robił głodny , a los tak chciał , że zapomniał spakować sobie jakieś jedzenie . Gdy Yakis wszedł do miasteczka , zauważył że je nie wiadomo skąd , ale zna . Natychmiast udał się do restauracji , Miał szczęście , nie było za dużo ludzi , więc udał się do wolnego stolika i zaczął przeglądać menu . Po chwili do przybysza podchodzi kelnerka .
-Witam , mogę w czymś panu pomóc .
Y:Tak poproszę , trzy duże pizze , 5 misek ramenu z wieprzowiną , 2 talerze spaghetti w sosie bolonez , wątróbkę z cebulą , udko z indyka . I jakiś napój orzeźwiający .
Kelnerkę zdziwiło zamówienie .
-Dobrze zaraz panu przynoszę .
Po zaledwie 30 minutach dania były gotowe.
-Proszę o pana zamówienie .
Y:Dziękuje.
Yakis od razu rzucił się na jedzenie , wszyscy w pomieszczeniu patrzyli na niego wielkimi oczyma , widząc jak szybko pochłania takie ilości jedzenia . Po zaledwie 10 minutach zostały tylko talerze.
Y:Dziękuje , oto pieniądze , do widzenia .
-Na razie.
I tak Yakis ruszył dalej w podróż , tym razem leciał szybciej.
Y:Muszę się pośpieszyć .

Jack docierał do miasta które kilka godzin temu był Yakis , będąc pewnym że za bardzo się chce go dopaść , by mógł się zatrzymać. Jack ruszył natychmiast dalej , zyskując tym dodatkowy czas

poniedziałek, 27 czerwca 2016

SLW:Rozdział 44

Następnego dnia wczesnego ranka , Yakis już był na nogach , pakując się . Jego rodzina wciąż spała , więc była to idealna okazja , by móc spokojnie odejść . Zanim opuścił dom , napisał list i zostawił go na łóżku . Jakieś dwie godziny później , Emika zaczęła się budzić , pierwsze co robiła , to szukała swoją ręką Yakisa na łóżku , gdy go nie wyczuła , otworzyła oczy i zobaczyła list . Nie czekając na nic , zaczęła go czytać. „Od Yakisa Kochanie wybacz że w ten sposób się dowiadujesz , ale nie miałem innego wyjścia . Udałem się w podróż , w celu pokonania pewnej osoby , o której dowiesz się gdy wrócę , jeśli bym nie wrócił za miesiąc , to znaczy że poległem . Lecz , że co by się nie działo , wiedz że kochałem ciebie i dzieciaki. Żegnaj twój Yakis.” Gdy czerwonowłosa przeczytała list , musiała to wszystko przez chwile przetrawić , gdy to zrobiła nie wiedziała co ma robić. Po chwili obudziły się dzieciaki , gdy zauważyły że nie ma ojca , zaczęli wypytywać matkę , ta musiała je okłamać że udał się w prawdopodobnie długą delegację . Kilka minut później , ktoś zapukał do drzwi , dzieci myśląc że to ich ojciec , od razu podbiegły do nich , lecz niestety to nie było on , tylko Jack. J:Ej wy co się stało ? Yu:No bo nasz tata , udał się gdzieś , i nic nam nie powiedział . J:Naprawdę ? F:Tak , niby mama mówiła że pojechał na delegacje , ale ja tego nie kupuje. Po chwili , do jacka podeszła Emika. Chcąc porozmawiać na osobności , ten z chęcią się zgodził. E:Mój mąż gdzieś się rano udał , zostawiając mi ten list. Jack zaczął czytać list. J:Więc jednak się do niego udał . E:Do kogo ? Ty wiesz coś ? J:Tak , udał się za pewne do Mitarashiego . Chcąc go pokonać. E:Mitarashiego ? Jack zaczął opowiadać o fioletowowłosym mężczyźnie . E:Rozumiem . J:Dobra , skoro się udał , to na mnie też pora. E:Gdzie się wybierasz ? J:Do Mitarashiego , ja też mam z nim , rachunki do wyrównania. Gdy Jack zbliżał się do drzwi , Emika coś do niego powiedziała. E:Jack. J:.Tak ? E:Proszę , przyprowadź z powrotem Yakisa , całego i zdrowego. J:Ma się rozumieć (odpał z kciukiem w górę ) I tak Jack ruszył w pogoni za swoim bratem , który był gotowy na wszystko byleby go pokonać . F:Mamusiu , czy tato wróci do nas ? E:Jasne skarbie , nie martw się , jeśli coś się stanie , to z pewnością sobie poradzi , w końcu jest bardzo silny. F:Masz racje , dlatego ja też chcę stać się silniejszy. E:Ale Fabian , masz dopiero 4 lata . F:Mimo tego , nie zamierzam odpuszczać. (odparł wskazując palcem na czoło) Emika się tylko uśmiechnęła i przytuliła swojego syna , spoglądając na wschodzące słońce . V

piątek, 24 czerwca 2016

SLW:Rozdział 43

Rodzeństwo Tarusaki wraz z Sensu , chciało już ruszyć do ataku , gdyż nagle przed nimi , pojawiły się znikąd dwoje 4 latków . Jednym z nich był syn Yakisa , Fabian . Drugim był brunet , o czarnych jak smoła oczach , był to syn Jacka i Molly . Y:Co wy tu robicie ,tu jest nie bezpieczne? J:Właśnie , czy wyście do końca zgłupieli. Okrzyki ich ojców , nic na nich nie działały , ci tylko się uśmiechnęli . F:Dawaj Jeremy . Je:Tak Fabian Dwaj kuzyni złączyli ze sobą dwie dłonie , po czym skumulowali w niej jasną kulę , co dziwiło ich rodziców oraz Sali i Sensu . Następnie z tej kuli wystrzelili ogromny promień , który zmiótł połowę armii wrogów . Yakisowi oraz Jackowi , aż zabrało mowę . Y:hyyyy , wy dwaj, od kiedy potraficie... J:Coś takiego ? S:Nie ma na to czasu , później o tym porozmawiacie. Y:Racja Cała szóstka rzuciła się na armię wrogów . Yakis stworzył średniej długości promień ognia , i spalił gdzieś z setkę tych kosmitów, Jack stworzył czarne kulę , które poprzyczepiały się do ciał wrogów , następnie je wysadzając . Sensu , otoczył swoje dłonie ogniem , i ruszył powybijał po kolei swoich przeciwników . Sali wystawiła przed siebie ręce , następnie zniszczyła od środka , kolejne zwłoki . Fabian i Jeremy , używali podstawowych technik swoich ojców , Fabian wystrzelił średni słup ognia , natomiast Jeremy stworzył czarne kulę i zrobił to co jego ojciec. Po kilku godzinach , cała armia została pokonana . Wszyscy ciężko dyszeli , nie mieli nawet sił , by wrócić do swoich domów, tylko usiedli na ziemi , gdzie walczyli . Gdy złapali oddech spokojnie , Yakis i Jack zaczęli rozmowę z swoim synami . Y:Więc? J:Może nam łaskawie powiecie , kiedy nauczyliście się tej potężnej techniki . Je:Wiesz , od pewnego czasu wraz z Fabianem , zaczęliśmy trenować . Y:Po kilku treningach , chcieliśmy sprawdzić jacy będziemy silni współpracując ze sobą . Je:I tak właśnie , w naszych głowach narodził się pomysł by stworzyć jakiś wspólny atak , a najlepiej technikę. J:Gdyby tak się nad tym zastanowić , to nawet nie najgorszy pomysł . Y:I pomyśleć , że już w wieku 4 lat , będziecie tak zgrani , niesamowite . Mi nawet do głowy nie przyszło , by z kimś współpracować . J:Bo jesteś egoistą (dodał żartobliwie czarnooki) Y:I kto to mówi . Sa:Dobra chyba pora wracać do domów . Y:Racja . Dzięki że nam pomogliście . S:Nie ma sprawy . I tak każdy wrócił do swojego domu . Gdy Yakis wszedł do domu ,Emika od razu się na niego rzuciła , omal go nie przewracając , następnie skarciła Fabiana , za to że postąpił tak lekkomyślnie . Y:Oj nie gniewaj się na niego , Emika . Jego pomoc była nieoceniona . E:Naprawdę ? Coś ty zrobił ? Y:Dobra , porozmawiacie później . Jestem głodny , jest jakaś kolacja ? E:Ty to jak zawszę tylko o jednym , jest właśnie przygotowałam . I tak cała rodzina usiadła do kolacji , po usłyszeniu historii Emika i Yuki byli pod wrażeniem , czego Fabian dokonał . E:Widzę że Fabian wdał się w ciebie . Y:Można tak powiedzieć , choć chęci do nauki to po mnie raczej nie ma . (odparł po czym wszyscy zaczęli się śmiać .

poniedziałek, 20 czerwca 2016

SLW:Rozdział 42

Jack wraz z rodziną Yakisa udali się do domu , choć Fabian najwyraźniej tego nie chciał , wolał pomóc ojcu w walce , ale nie miał nic do powiedzenia . Oczy Waltera rozbłysły się na czerwono i ruszył do ataku , lecz jego ruchy nie stanowiły dla Yakisa jakiegokolwiek problemu , bez trudu ich unikał i wprowadzał kontratak , po zaledwie 5 minutach Walter leżał na ziemi. Kiedy Yakis myślał że to koniec , nagle ciało Waltera zaczęło się zmieniać . Po chwili przed Yakisem stał , ogromny lew , z płonącym na niebiesko pyskiem . Y:Cholera , Mitarashi ty draniu, zapłacisz za to. Lew rzucił się na Yakisa , próbując go uderzyć , lecz ten go zgrabnie unikał . Yakis postanowił go wywabić z jego ogrodu więc udał się w głąb lasu , lew zrobił to samo . Jack widząc to , od razu udał się za nim . Yu:Mamo czy z tatą będzie wszystko w porządku ? E:Pewnie skarbie , co ty wygadujesz ? Twój tata jest najsilniejszym człowiekiem na ziemi , na pewno sobie poradzi. Brunetka tylko się uśmiechnęła . Tym czasem Yakis był wystarczająco daleko , by móc używać swoich potężnych technik . Lew znów rzucił się na Yakisa , ten w odpowiedzi stworzył gwiazdę z błyskawicy i ognia i rzucił w nią w lwa , gdy go sięgnęła , nastąpiła wielka eksplozja . Gdy było można zobaczyć , lwa ta technika jednak nie wykończyła , ale uniemożliwiła mu jakikolwiek ruch. Więc by to zakończyć Yakis wziął i stworzył potrójną strzałę i rzucił nią w lwa , nastąpiła kolejna tym razem większa eksplozja . Gdy dym się rozwiał , Yakis zauważył że ciało lwa się z mniejsza , po czym wróciło do poprzedniego stanu czy ciała Waltera . Brunet natychmiast do niego doleciał . W:Stałeś się niesamowicie silny (odparł po czym jego ciało się rozsypało ) Chwilę później przybył Jack . J:Gdy zobaczyłem co się dzieje , natychmiast przybyłem . Y:Jak widać niepotrzebnie J:Słuchaj , kto może za tym wszystkim stać , widziałem że ten chłopiec był kontrolowany . Y:Ehh , ta łajza Mitarashi. J:Co ? Przecież mówiłeś że się wysadził , gdy z nim 5 lat temu walczyłeś . Y:Też tak myślałem , ale jednak jakimś cudem przeżył . J:Dobra wracajmy lepiej już. Y:Dobra . Kilka minut później , gdy dwaj bracia docierali do miasta zauważyli , że do Narekure zbliżała się jakaś armia . Byli to mieszkańcy z niszczonej planety , na której mieszkał Walter . Y:Cholera , więc nawet całą planetę wskrzesił . J:Znasz te istoty ? Y:Tak , później ci opowiem , pośpieszmy się . J:Racja. Obaj bracia stanęli przed wejściem do miasta , i za wszelką ceną próbowali nie przepuścić tych zombiaków do miasta . Nie na wiele się to zdało , gdyż co któraś osoba się przedostawała . A dwaj bracia musieli się zmierzyć z setkami jak nie tysiącami tych stworzeń . Silne techniki odpadają , bo przez przypadek mogą zniszczyć miasto . Nagle z miasta walnął jakiś huk , po czym ciała tych istot , które dostały się do miasta , wyleciała z nich . Y:Co ? J:Kto to zrobił ? Zaraz koło dwójki braci pojawiła się ich siostra Sali (jej wygląd też nie bardzo się zmienił , miała tylko dłuższe blond włosy) Sa:Tu odbywa się taka zabawa , a wy o mnie zapomnieliście . Y:Sali (odparł szczęśliwie ) Sa:Nie tylko ja. Po chwili do nich dołączył także dawny mistrz Yakisa , Sensu . S:Dawno się nie widzieliśmy Yakis. Y:Sensu-sensei .