Łączna liczba wyświetleń

piątek, 26 lutego 2016

SLW:Rozdział 11

Kilka godzin później , Yakis był w jakimś miasteczku . Nie było jakieś wielkie, a ludzie byli nie zwykle uprzejmi dla przyjezdnych , nagle usłyszał jakieś krzyki i dźwięk pykających szkieł.
-Ej , oddawaj to złodzieju .
Z jakiegoś sklepu wybiegł jakiś chłopak który był w wieku Yakisa , miał średniej długości blond włosy , czarne oczy , ubrany w jakieś stare podarte szmaty . W rękach miał torbę słodyczy .
Nagle przed nim stanął Yakis , ten go nie zauważył i wpadł na niego .
-Ej uważaj jak chodzisz ?
Y:Oddaj to
-Co mam oddać ?
Y:To co ukradłeś .
-Chyba śnisz . (odpał po czym rzucił się z pięściami na bruneta)
Ten oba je zatrzymał dwoma palcami , co zszokowało blondyna , następnie lekko popchał go , po czym poleciał 5m do tyłu.
-K...Kim jesteś ?
Y:Nazywam się Yakis . (odparł po czym wziął od blondyna torbę słodyczy i oddał sprzedawcy )
Y:Proszę oddaje za niego
SP(Sprzedawca):Dziękuje chłopcze , czy mogę coś dla ciebie zrobić ?
Y:Tak , potrzebowałbym parę ubrań , coś do jedzenia i picia na drogę )
SP:Rozumiem , zaraz coś dla pana znajdę .
Po kilkunastu minutach , Yakis dostał to o co prosił.
SP:Proszę , o to jest to o co pan prosił .
Y:Dziękuje , to powinno wystarczyć .
SP:Dziękuje i do zobaczenia.
Y:Do widzenia .
Yakis natychmiast opuścił miasto i ruszył dalej na poszukiwania , w międzyczasie próbował się pytać kogokolwiek z mieszkańców o kryształ , lecz nic o nim nie wiedział . Od kąt je opuścił , wyczuwał jak ktoś go śledzi .
Y:No dobra wyłaź , wiem że tam jesteś .
Po chwili zza drzew wyszedł pewien blondyn . To był ten co wtedy ukradł słodycze ze sklepu .
-Jesteś tak samo spostrzegawczy jak silny .
Y:To ty , czego chcesz ?
-Na początku może się przedstawię , jestem Verniko , a co ważniejsze chciałem cię przeprosić .
Y:Mnie za co ?
V:Za to że wtedy mnie przyłapałeś na kradzieży .
Y:W prządku , ale to chyba nie mnie powinieneś przepraszać , tylko sprzedawcę .
V:Już to zrobiłem , po tym jak cię spotkałem i jak mnie powstrzymałeś . Postanowiłem że skończę z kradzieżami oraz innymi haniebnymi rzeczami które robiłem. I jeśli oczywiście byłaby możliwość , chciałbym się do ciebie przyłączyć .
Yakis przez dłuższą chwilę się nad tym zastanawiał , i po jakiś 10 minutach , uśmiechnął się do niego mówiąc .
Y:Jasne , witam na pokładzie (odparł podając dłoń na znak przyjaźni )
V:Dziękuje (odparł szczęśliwy , ściskając dłoń )
I tak oto samotny Yakis , znalazł swojego kolejnego przyjaciela , w tym momencie , postanowił że będzie stawał się jeszcze silniejszy , by sytuacje takie jak ta sprzed 5 lat się nie powtórzyły .









sobota, 20 lutego 2016

SLW:Rozdział 10

Sensu myśląc że to już koniec , opuścił gardę , i zaczął ledwo iść w przeciwną stronę . Nagle coś mu mówiło by się odwrócił , lecz nim to zrobił , padł ledwo przytomny na ziemie .
S:J...ja....Jak to możliwe ?
K:Muszę przyznać , że gdybym w odpowiedniej chwili się nie zamienił miejscem , z tym pniem to bym tego nie przeżył , przydatna to jest technika , lecz jej limit to jeden raz . No cóź , nigdy wcześniej nie znalazłem się w tak niebezpiecznej sytuacji , więc jej nie używałem .
Kisune wziął ciało siwowłosego i zabrał ze sobą .
Tym czasem niczego nie świadomy Yakis , idzie sobie i szuka kryształu . Nagle poczuł jak by ktoś nawiązywał z nim rozmowę telepatyczną .
S:Ya...kis , Yakis!
Na początku , chłopakowi się wydawało że się mu przesłyszało ale za kolejnym razem to zrozumiał.
S:Yakis.
Y:Staruszek ?
S:Tak to ja
Y:Gdzie jesteś , i czemu słyszę twój głos w mojej głowie ?
S:To jedno z moich zdolności , co ważniejsze . Słuchaj , nie zobaczymy się znowu przez jakiś czas .
Y:Co czemu ?
S:Dostałem inne zadanie , ale to opowieść na kiedy indziej . Co ważniejsze , musisz za wszelką cenę znaleźć ten kryształ , i nikomu go nie oddawać , rozumiesz ?
Y:Tak
S:To świetnie , ja niestety muszę już kończyć. Na koniec powiem ci , byś pamiętał i nie zaniedbywał treningu .
Y:Ma się rozumieć.
S:To świetnie, na razie.
Y:Cześć .
Yakis lekko zaskoczony zaistniałą sytuacją , na początku nie wiedział co ma myśleć , ale postanowił skupić się na zadaniu które wyznaczył mu jego mistrz.
Po chwili zaczęło się robić , ciemno a do najbliższego miasteczka było kilkanaście kilometrów . Nie zastanawiając się dłużej , Yakis postanowił rozbić obóz , z swojego plecaka wyciągnął namiot , a następnie go rozłożył i rozpalił ognisko . Gdy tak sobie siedział , na konarze przy ognisku . Zastanawiał się jacy byli jego rodzice i czy w ogóle jeszcze żyją . Jedynie co pamięta to Ale i Waltera których spotkał na tamtej planecie . Kiedy sobie ich przypomniał , poczuł gniew ale przede wszystkim smutek . Nie mógł sobie tego wybaczyć , że zamiast walczyć i ich obronić ,on zwyczajnie uciekł . Nagle zaczęło się chmurzyć , a po chwili się rozpadało . Wiatr był tak mocny , że jego namiot zwiało .
Y:Co się tu dzieje ? (zapytał sam siebie ?
Nagle coś mu mówiło , by wszedł na najwyższą gałąź . Chwilę się nad tym musiał zastanowić ,ale postanowił że posłucha się swojej intuicji. Akurat kiedy już wszedł na szczyt drzewa. W nie trafił piorun . Bruneta parę minut sparaliżowało . Lecz gdy się ocknął , nie czuł w ogóle żadnego bólu . W dodatku , kiedy wystawił dwa środkowe palce przed siebie , z nich wystrzeliła błyskawica , lekko go to zaskoczyło .
Y:Co co to , jak ja to zrobiłem ?

Był już ranek , więc dłużej się nad tym nie zastanawiał , tylko poszedł złowić i usmażyć parę ryb. Po zjedzeniu śniadania , wyruszył dalej .

wtorek, 16 lutego 2016

SLW:Rozdział 9

Minęło kilka miesięcy od kiedy Yakis oraz jego mistrz Sensu , opuścili miasto . W tej chwili doszli do jakiegoś miasteczka , które było dość dziwne , było jakoś po południu , a na ulicy nie było żadnej duszy .
Y:Hej mistrzu , co jest z tym miejscem ? Dlaczego nie ma tu żadnej duszy ?
S:Nie mam pojęcia , chodź sprawdźmy to.
I tak Yakis oraz jego mistrz , poszli sprawdzić czy ktoś tu wgl mieszka , po 2 godzinach dali sobie spokój , nie było tu nikogo .
S:Coś mi tu nie gra
Y:Co takiego ?
S:Spójrz , ta zupa jest jeszcze ciepła, więc coś się musiało stać , nie wierze że tak o sobie ludzie po prostu zniknęli .
Y:Masz racje mistrzu , coś tu śmierdzi .
S:Dobra , słuchaj na razie się rozdzielimy , ja pójdę tędy a ty tamtędy .
Y:Zgoda
Białowłosy mężczyzna , ruszył w stronę jakiejś polany , nim tam doszedł , został zaatakowany przez coś , lecz uniknął jego ciosów . Po chwili dostrzegł kto jest jego przeciwnikiem . (Był to mężczyzna w wieku 30 lat , miał średniej długości rude włosy , oraz czerwone jak krew oczy , ubrany był w jakąś fioletową koszulę , czarne spodnie )
S:Czego chcesz i kim jesteś ?
K:Nazywam się Kisune i jestem tym który podbił to miasteczko.
S:Co zrobiłeś z mieszkańcami ?
K:hehe , Uwięziłem ich w moim zamku . Ale skoro jest tu jeszcze jakiś wolny człowiek , to zaraz i ty do nich dołączysz .
S:Nie jestem jednym z mieszkańców.
K:Mam to gdzieś . (odparł po czym ruszył do ataku)
Kisune , ruszał się bardzo sprawnie , lecz staruszek był w stanie przewidzieć jego ruchy , każdy jego cios blokował i wprowadzał kontratak .
K:Hehehe jesteś nie zły , jak na zwykłego człowieka .
S:Ty też
Nagle na nogach i rękach rudego , pojawiły się czerwone łuzki.
S:Co to to nie możliwe (odparł zszokowany siwowłosy )
K:Teraz ci pokaże moją moc)
Kisune ,w mgnieniu oka podbiegł do Sensu i kopnął go w podbródek , jednocześnie wybijając go w powietrze . Następnie pojawił się tuż nad nim , lecz nim zdążył go zaatakować jego ciało spowił ogień , lecz to na nic się nie zdało . Gdyż cios rudego był tak mocny ,że nawet ogień nie był w stanie ochronić białowłosego . Ten po uderzeniu , poleciał na ziemie . Jakby tego było mało , to Kisune , od razu skoczył na swojego przeciwnika , przy tym łamiąc mu kilka żeber. Sensu splunął krwią . Lecz mimo okropnego bólu , stanął jeszcze na nogi . Choć ledwo się na nich utrzymywał .
K:Twardy jesteś , że jeszcze jesteś w stanie stać na nogi .
S:Nie mogę umrzeć , nie po tym co do tej pory zrobiłem .
K:Nie martw się , nie zabiję cię , wsadzę cię do celi i zmuszę byś jak reszta był moim podwładnym.
S:Nigdy tego nie zrobię .
K:Zobaczymy .
Siwowłosy się tylko uśmiechnął i narysował płomieniem jakieś dziwne znaki przed sobą , co zaciekawiło Kisune.
K:Co ty robisz ?
S:To będzie moja ostateczna technika .
K:Co ?
Sensu już nic nie powiedział , gdy tylko skończył pisać, rzucił nimi w swojego przeciwnika , pod jego stopami pojawił się dziwny okrąg , następnie na jego ciało przechodziły jakieś znaki .
K:Co co to do cholery jest ?

Mężczyzna nic nie powiedział , tylko zacisnął pięść po czym nastąpiła wielka eksplozja .

piątek, 12 lutego 2016

SLW:Rozdział 8

S:A co z twoimi rodzicami (zapytała blondynka)
Y:Nie pamiętam swoich rodziców , od zawsze podróżuje z moim mistrzem .
S:Co to za mistrz ?
Sen:Ej Natan choć musimy się zbierać .
Y:Dobrze , już idę . Wybaczcie ,ale teraz muszę uciekać .
Sa:Dobrze , mam nadzieje że kiedyś się jeszcze spotkamy .
Y:Ja też.
I tak chwilę później , Yakis oraz Sensu. Opuścili miasto.
S:Z kim ty rozmawiałeś ? (zapytał ciekawko siwowłosy )
Y:Poznałem nowych znajomych i sobie trochę pogadaliśmy .
S:Rozumiem . Słuchaj , teraz musimy znaleźć pewien kryształ . Jak go znajdziemy będziemy musieli tu wrócić .
Y:W porządku , a co to za kryształ ?
S:Później ci o nim opowiem .
W tym czasie Sali wróciła do swojego domu , od razu pobiegła do swoich rodziców i powiedziała kogo spotkała .
S:Wróciłam
A:Witaj
J:Co jesteś taka radosna ?
S:Nie uwierzycie , poznałam chłopaka który o dziwo był bardzo podobny do Jacka .
To zdanie , wyraźnie zaniepokoiło oboje rodziców.
A:A wiesz jak ma na imię (powiedział zdenerwowany ojciec)
S:Yakis.
To imię było dla nich jak grom z jasnego nieba .
J:To nie możliwe .
S:Co się stało ? (spytała młodsza blondynka , widząc zszokowane miny rodziców)
A:Słuchaj Sali , gdzie on się udał ?
S:Z jakimś w średnim wieku mężczyzną , opuścił miasto .
A:Czy ten mężczyzna miał szare ubranie i białe włosy.
S:Tak , z kąt , wiedziałeś tato ?
J:Skoro jest s Sensu , to znaczy że nie ma się o co martwić , kochanie
A:Masz racje
S:Możecie mi powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi ? (powiedziała lekko zirytowana dziewczynka)
A:ehhh Słuchaj Sali , ten chłopak to był twój drugi brat.
S:Co to nie możliwe ?lecz z drugiej strony nic dziwnego że był podobny do Jacka. Ale dlaczego nie było go przy nas przez cały czas , gdzie on przebywał ?
A:Pięć lat temu , myśleliśmy że poleciał w kosmos w kapsule , którą zbudowaliśmy , ale Sensu czyli ten staruszek , powiedział że znalazł ucznia , więc zapewne on z nim przybywał .
S:Dlaczego mnie nie poznał ?
A:Może nie pamięta , przecież minęło kilka lat .
Ta informacja , była dla młodej blondynki nieco za mocna .
J:Do kąt idziesz ?

S:Muszę się położyć , by to wszystko przetrawić .  

wtorek, 9 lutego 2016

SLW:Rozdział 7

Yakis oraz jego mistrz , w końcu przybyli do rodzinnego miasta 8 latka . Jego widok , go zachwycał . W prawdzie bywał w wielu miastach , ale nie w tak ogromnym . Po chwili obaj się zatrzymali .
S:Dobrze , na razie się tu zatrzymamy , ja idę porozmawiać z starym znajomym , a ty idź się pobaw na placu zabaw .
Y:Dobrze (odparł brunet i poszedł na plac)
Nikogo nie było , więc poszedł sobie na huśtawkę i zaczął się huśtać . Po chwili podeszły do niego dwie dziewczyny , jedną była blondynka , miała niebieskie oczy , ubrana była w pomarańczową koszulkę i spodenki na szelki. Koło nie stała , czerwonowłosa dziewczyna , z zielonymi oczami ubrana była w niebieską bluzkę ,oraz krótką fioletową spódniczke.
-Hej powiedziała blondynka
Y:Cześć (odparł brunet)
S:Nazywam się Sali , a to jest moja przyjaciółka Emika (powiedział wskazując na czerwonowłosą)
E:Cześć (odparła rumieniąc się przy tym )
Y:Ja jestem Yakis , miło was poznać .
S:Ciebie również , wiesz to imię coś mi mówi , ale nie wiem co .
Y:Co z twoją przyjaciółką , jest chora bo cała jest czerwona
Emika szybko schowała się za plecami swojej przyjaciółki .
S:Wybacz jej , jest trochę nie śmiała , jeśli chodzi o chłopaków.
Y:Rozumiem .
S:Wiesz co , jesteś podobny trochę do mojego brata Jacka.
Y:Ponoć do każdego jestem podobny , wszyscy mi to mówią (odparł żartobliwie )
S:Rozumiem.
W tym samym czasie , Sensu podszedł do drzwi swojego przyjaciela , po zapukaniu , w drzwiach pojawił się jakiś brunet.
S:O Alberto , kope lat
A:Sensu , wróciłeś
Po przyjacielskim przywitaniu się , obaj weszli do środka .
A:Więc co porabiasz ?
S:Wiesz , poznałem pewnego ucznia i właśnie z nim podróżuje po świecie
A:Tak a co to za uczeń , gdzie on jest ?
S:Kazałem , mu pobawić się na dworze .
A:Rozumiem
S:Więc może przejdziemy do konkretów. Po co mnie wzywałeś ?
A:Wiesz , właśnie kończymy budować statek kosmiczny , by potem wyruszyć w poszukiwaniu syna .Ale do tego niezbędny jest pewien kryształ .
S:Kryształ ?
A:Tak , dzięki nie mu , będziemy mogli wystartować ,ten kryształ ma wielką energie , wystarczającą by utrzymać statek , przez kilka lat .
S:W porządku , skoro tak ci na tym zależy , to znajdę go .
A:Dziękuje , oto zdjęcie jak wygląda.
Do salonu , nagle wchodzi żona Alberto Jessie.
J:O Sensu-san , wróciłeś ?
S:Cześć Jessie , wróciłem tylko na chwilę .
J:Mhm, a co porabiasz ?
S:To co zwykle , podróżuje tylko tym razem z swoim uczniem .
J:Ty masz ucznia , gdzie on jest ?
S:Bawi się na placu
J:A mógłbyś go przyprowadzić , chciałabym go poznać ?
A:Tak ,ja też
S:Może , innym razem , ja się śpieszę niestety. Narazie.
A:Do zobaczenia.

J:No dobrze , żegnaj.

piątek, 5 lutego 2016

SLW:Rozdział 6

Mitarashi , rzucił się na swojego młodego przeciwnika , atakując z pięści . Lecz ten ,zgrabnie je ominął i wprowadził kontratak . Kiedy myślał że skończył , fioletowłosy go zaskoczył , pojawił się za jego plecami i kopnął go , posyłając na ścianę która także ucierpiała . Brunet się podniósł , starł stróżkę krwi z ust i ponownie ruszył do ataku. Kiedy był przy przeciwniku , okrył swoją rękę ogniem i uderzył z pięści w twarz . Ten zanim odleciał , podhaczył nogą Yakisa .Kiedy się pozbierał , z jego palców wystrzeliły jakieś lasso promieniowe , które unieruchomił 7 latka .
M:Hahhahaha , i co teraz zrobisz , jesteś unieruchomiony i zaraz zostaniesz zgnieciony .
Linie wokół ciała , ciągle się zacieśniały , lecz on był spokojny i opanowany . Lecz w końcu Mitarashi , zacisnął pięść czego efektem był mocniejsze zacieśnienie się lin . Chłopak został zgnieciony .
M:Hahahahahaha , końcu go pokonałem (odparł z złowrogim uśmiechem )
Y:Kogo takiego ?
M:Co , to nie możliwe jak ?
Y:Kiedy miałeś mnie zgnieść , musiałeś na ułamek sekundy rozluźnić pięść , by potem ją szybko zacisnąć . Ja to wykorzystałem i kiedy poczułem swobodę lekką , teleportowałem się .
M:Co , byłeś w stanie to dostrzec mimo tak błyskawicznej przerwy ?
Ten tylko się zaśmiał , i zaczął kumulować ogień w swojej prawej ręce . Po chwili , ogień przybrał kształt gwiazdy , kiedy już to zrobił . Yakis rzucił nim w przeciwnika , chwile przed tym go unieruchomił , paląc nerwy . K
M:Nie , ja nie mogę przegrać! Zdecydowanie , nie mogę!
Kiedy Gwiazda z ognia dotknęła ciała , nastąpiła gigantyczna eksplozja , która objęła obszar 25 KM.
Na szczęście , Yakis zdołał się teleportować wystarczająco daleko by uniknąć eksplozji . Gdy to zrobił , był wyczerpany , musiał gdzieś odpocząć . Ku jego zaskoczeniu , był w lesie pusty opustoszały domek z drewna , więc nie czekając na nic od razu się do niego udał . Po kilku dniach , Yakis był w stanie normalnie funkcjonować , więc udał się w podróż w poszukiwaniu jego senseia . I tak minęło mu pół roku . W tym momencie , Yakis czekał na swojego mistrza , z którym się umówił 2 lata temu .
Y:Mam nadzieje że nie zapomniał (powiedział do siebie w myślach )
Po 3 godzinach , zjawił się jego Sensu , na jego widok Yakis od razu wstał i się na niego rzucił , nie mal go nie przewracając.
S:O spokojnie Yakis ,ależ się ciężki zrobił 
Y:Sensu -sensei , tęskniłem za panem
S:Spokojnie chłopcze , teraz ważniejszy jest efekt twojego treningu .
Na te zdanie , chłopak się tylko uśmiechnął i udał się wraz z swoim senseiem na bezpieczne miejsce i odległość , żeby przypadkiem nikogo lub niczego nie spalić . Dotarli , na jakieś wielkie pole.
S:Powiedz Yakis , dlaczego nas tu przyprowadziłeś ?
Na odpowiedź , chłopak się tylko uśmiechnął i wystawił rękę , którą pokrył ogień , następnie ogień przybrał kształt gwiazdy , gdy to zrobił , Yakis uniósł się w górę i rzucił w nim w ziemie , następnie w mgnieniu oka , teleportował się z senseiem na bezpieczną odległość . Efekt tej techniki , nie źle zaskoczył Sensu , aż otworzył usta z wrażenia . Kiedy się opamiętał zaczął rozmawiać.
S:Natan , kiedy zdołałeś się tak potężnej techniki ognia nauczyć ?
Y:Po tym jak mi dałeś te wskazówki i nauczyłeś mnie tej techniki . Ja postanowiłem stworzyć własną , więc poświęciłem rok na to by ją opanować , czego efekt sensei widziałeś .
S:Niesamowite . Dobra robota , nie tylko udało ci się przetrwać , ale także stać się dużo silniejszy , w dodatku stałeś się dosyć znany.
Y:Co ? Więc sensei ?
S:Tak , wiem że ratowałeś ludzi oraz różne miasta , nawet do mnie te pogłoski trafiły. Dobra , chodźmy teraz do Narekure .
Y:W porządku (odparł podekscytowany brunet)



czwartek, 4 lutego 2016

SLW:Rozdział 5

Minął rok od kąt Yakis rozstał się z jego mistrzem Sensu . W tym czasie , świat okrążyły plotki o nim , gdy już nie raz się wykazał , ratując jakieś miasto lub ludzi . Pogłoski doszły nawet do miasta w którym się urodził , choć nikomu nie zdradzał swojej tożsamości .Tym czasem , brunet trenował na jakiejś polanie . Nagle usłyszał jakiś wybuch , od razu pobiegł do tego miejsca . Kiedy tam dotarł , zastał wielkie pobojowisko . W unoszącym się dymie ,zauważył jakąś postać , szybko ukrył się za drzewami . Lecz niestety postać go zauważyła , nim jednak coś zrobił , został ogłuszony . Gdy się obudził , zobaczył że znajduje się , w jakiejś celi . Kiedy dotknął krat poraził go prąd .
Y:Cholera!
-To nic ci nie da (powiedział jakiś męski głos )
Po chwili brunet mógł go dostrzec , był to mężczyzna w wieku ok 38 lat . Miał długie fioletowe oczy , oraz na połowie twarzy metalową maskę ala. Dr.Doom.
Y:Kim jesteś i czego chcesz ?
M:Nazywam się Mitarashi i chce ciebie .
Y:Mnie , po co ?
M:Jesteś , nie zwykłym dzieckiem . Twoje zdolności z pewnością byłby mi przydatne .
Y:Po co ci moje zdolności ?
M:Po to bym mógł zawładnąć światem .
Y:I ty myślisz że ci pomogę ?
M:Nie masz wyboru , daje ci czas do jutra , mam nadzieje że podejmiesz słuszną decyzje .
Mitarashi odszedł , a chłopiec myślał o czym on gadał . Nie zauważył nawet , kiedy zasnął . I tak minęła mu noc.
M:I jak , podjąłeś już decyzje ?
Y:Tak , nigdy do ciebie nie dołącze .
M:Szkoda , ale z racji tego że słynne ze swoje wielkiej cierpliwości , pozostawię cię w tej celi jeszcze trochę . Ale wiedz , że wszystko ma swoje granice , moja cierpliwość również .
Y:Jasne .
Minęło pół roku , Yakis , ciągle stał przy swoim . W końcu , cierpliwość Mitarashiego się skończyła , i zaczął torturować chłopca . Na początku , związał mu ręce i nogi i go biczował . Później jego ludzie kopali i bili go . Brunet , był dość wytrzymały , co wszystkich zdziwiło . Normalne dziecko , by już nie żyło . W końcu Mitarashi posadził Yakisa na krześle elektrycznym i włączył na najwyższą moc . Chłopak był przerażony . Po 10 minutach wyłączył .
M:Oj chyba trochę przesadziłem , zabiłem go zanim cokolwiek powiedział . Pozbądźcie się ciałą..
Powiedział Mitarashi i wrócił do swojego gabinetu. Kiedy jego żołnierze chcieli wziąć ciało , nagle się odsuneli. Ciało Yakisa , zaczęła otaczać jakaś jasna energia , lecząc przy tym jego rany . Wszyscy żołnierze patrzyli na to z lekkim przerażeniem . W końcu Yakis odzyskał przytomność . Żołnierze Mitarashiego rzucili się na bruneta . Ten tylko machnął ręką i posłał żołnierzy na ścianę , przy tym ją niszcząc . Następnie udał się do gabinetu Mitarashiego . Gdy był przed drzwiami , bez wahanie je rozwalił .
M:Co to ma znaczyć ? (spytał fioletowłosy czytając jakąś książke)
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z kim ma do czynienia .
M:Więc to ty , tak myślałem że cie to nie zabije . Ale teraz wszystko jest skończone.
Y:Zapłacisz mi za wszystko.
M:Twoja odwaga , faktycznie robi wrażenie , ale tym razem nie dam ci taryfy ulgowej .
Powiedział po czym zrobił jakieś znaki , i wypowiedział jakieś zaklęcie . Nagle otoczyła go jakaś czarna aura , jego mięśnie się rozrastały. Jednak nie robiło to wrażenia na 7 latku.
Y:Czas to za kończyć (powiedział z pewnym siebie uśmiechem)
M:I tu się z tobą zgodzę.